Totem ma długą historię, sięgającą odległych czasów. Był przedmiotem, który pomagał organizować życie dawnych wspólnot. Najczęściej przyjmował formę słupów lub rzeźb ustawianych w centrum osady. Występował w różnych kształtach i kolorach. Jego podstawową funkcją było jednak ustanawianie i podtrzymywanie systemu wartości obowiązującego w danej społeczności, często zamkniętej i zwróconej do wewnątrz. W tym sensie pełnił rolę Axis Mundi, osi lokalnego świata. Podtrzymywał niebo, chroniąc wspólnotę przed katastrofalnym rozpadem. Podobnie jak spójny i przewidywalny świat może istnieć jedynie wtedy, gdy opiera się na uporządkowanym systemie wartości.
Tematem tego cyklu jest próba ponownego odczytania i reinterpretacji tego symbolu. W swoich obrazach przekształcam totem w coś kruchego i tymczasowego. W przedmioty, które sprawiają wrażenie nadmuchiwanych, niemal przypominających dmuchane zabawki, albo formy, które można dowolnie przenosić i ustawiać w różnych miejscach. Poprzez tę przemianę próbuję opowiedzieć o płynności współczesnych wartości. O wartościach „instant”, które można wybierać, wymieniać i układać według własnych potrzeb. Ostatecznie jest to refleksja nad zmieniającą się aksjologią, która przekształca totem w przedmiot osobisty, niepodzielny, przestający pełnić funkcję społecznego spoiwa, a stający się znakiem tożsamości jednostki lub niewielkiej grupy połączonej arbitralnie przyjętym systemem przekonań.
Na poziomie czysto wizualnym motyw totemu od początku wydawał mi się niezwykle interesujący. Otwierał przestrzeń do eksperymentowania z kolorem i ornamentem. Najbardziej fascynowała mnie jednak możliwość stworzenia całej rodziny totemów i obserwowania relacji między nimi. Czy potrafią ze sobą rozmawiać? Czy w ogóle są zdolne do dialogu? A może z natury pozostają „autystycznymi przedmiotami”, odizolowanymi od wszystkiego, co je otacza, potwierdzając w ten sposób własną istotę?
Integralnym elementem symboliki obecnej w tych obrazach jest również motyw łabędzia. Pojawia się on w różnych wariantach: z dwiema głowami, wieloma skrzydłami lub w anatomicznie niemożliwych układach. Te deformacje są próbą namysłu nad jego naturą. Czy łabędź posiadający trzy skrzydła naprawdę mógłby wznieść się do lotu? Czy prawa fizyki i aerodynamiki nie ukształtowały go właśnie w takiej postaci, jaką znamy? Pytania te nie dotyczą jednak samego łabędzia, lecz ograniczeń wyznaczanych przez naturę. Czy pozostawia ona pewne rzeczy niedookreślone, a jednocześnie wyznacza granice, których nie da się przekroczyć, nawet wtedy, gdy kultura próbuje je podważyć i przekroczyć?
Cykl staje się więc próbą odpowiedzi na pytanie, czy totem rzeczywiście można umieścić wszędzie i w każdym kontekście. Czy też ostatecznie również on posiada własne ograniczenia i pozostaje związany z konwencją. Nie znajduje się już jednak w centrum wspólnotowego życia. Przesuwa się na jego obrzeża, do prywatnych przestrzeni, gdzie dialog staje się fragmentaryczny, nieprzejrzysty, a czasem po prostu niemożliwy.